Ciastka z melasą

Szukałam przepisu na użycie melasy (którą kupiła z czystej babskiej ciekawości 🙂 ) i u Evenki na blogu pachnącym wanilią natknęłam się na ten przepis. Ciastka wyszły bardzo smaczne, podobne w konsystencji do „piegusków”; zniknęły w zasadzie w jeden wieczór…


Cytuję za Ewenką (moje zmiany kursywą):

Składniki:

15 dag tłuszczu roślinnego typu „Planta”

1/2 szkl. cukru (kolejny raz dam raczej troszkę mniej)

1 jajko

2 i 1/2 szkl. mąki

1 łyżeczka sody (kolejny raz dam pół na pół z proszkiem do pieczenia)

1/4 łyżeczki soli

1/2 łyżeczki cynamonu

duża szczypta imbiru

1/2 szkl. melasy

1/2 szkl. maślanki

1 szkl. półsłodkich kuleczek czekoladowych (u mnie pokrojone 1,5 tabliczki czekolady deserowej)

Tłuszcz utrzeć z cukrem , wbić jajko i jeszcze chwilę ucierać. Mąkę , sodę , sól , cynamon i imbir przesiać razem. Melasę połączyć z maślanką i stopniowo dodawać do utartej masy , na przemian z mieszanką mączną. Dodać kuleczki czekoladowe i wymieszać. Nabierać łyżką ciasto (swobodnie z ciasta robiłam kulki wielkości orzecha włoskiego i spłaszczałam) i nakładać na nie posmarowaną tłuszczem blachę (lepiej jednak wyścielić pergaminem , zwłaszcza jak mamy piec kilka porcji na tej samej blasze), w dość dużych odstępach. Piec 12 – 15 minut w temp. 180 st.C. (piekłam krócej około 8-10 minut)

Reklamy

Baba au Rhum – ciasto rumowe

Wilgotne, nieprzesadnie słodkie ciasto, o zniewalającym aromacie – idealne na mroźne wieczory.
Przepis pochodzi z książki
Rodziny Soprano książka kucharska

Paczka drożdży instant (opakowanie 7g)

0,25 szklanki ciepłej wody (temp. 40-46 stopni Celsjusza)

6 dużych jaj o temperaturze pokojowej

łyżka startej skórki cytrynowej

2 szklanki mąki

3 łyżki cukru

0,5 łyżeczki soli

12 łyżek masła o temperaturze pokojowej (niecała kostka)

syrop: 1,5 szklanki cukru, 1,5 szklanki wody, 0,33 szklanki rumu, bita śmietana

Formę o średnicy 25 cm smarujemy obficie masłem.

Wsypujemy drożdże do ciepłej wody, odstawiamy na minutę, następnie mieszamy, aż drożdże się rozpuszczą.

W dużej misce ubijamy jajka ze skórką cytrynową. Dodajemy mąkę, cukier i sól, wlewamy drożdże i wkładamy masło. Ubijamy, aż masa będzie gładka. Przekładamy ciasto do formy. Przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę. Ciasto powinno podwoić objętość.

Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni Celsjusza. Pieczemy ciasto 30 minut, aż patyczek wbity w środek po wyjęciu będzie czysty. Odwracamy ciasto i przekładamy na 10 minut na kratkę. Zdejmujemy formę.

W rondlu łączymy cukier i wodę. Doprowadzamy do wrzenia i mieszamy, aż się cukier rozpuści. Wlewamy rum. Zdejmujemy rondel z ognia, odlewamy 0,25 szklanki syropu (można więcej odlać jeśli chcemy mniej słodkie ciasto).

Przestudzone ciasto wkładamy z powrotem do formy i na całej powierzchni robimy wykałaczką dziurki. Powoli wlewamy syrop łyżeczką na ciasto.

Tuż przed podaniem wykładamy ciasto na talerz i skrapiamy odlanym wcześniej syropem.

Podajemy z bitą śmietaną.

Pierniczki

Pierniczenie objęło wszelkie strefy mojego życia, w domu wszędzie pierniczki, w pracy pierniczki, bez ich korzennego zapachu nie wyobrażam sobie Świąt Bożego Narodzenia.

W tym roku przepis zapożyczyłam z piernikowego domina Ani z bloga Na miotle

(lukrowanie zdecydowanie nie jest moją mocną stroną :P)

Cytuję za Anią (moje zmiany kursywą)

800 g mąki pszennej

300 g cukru pudru (u mnie nieco mniej)

100 g mielonych orzechów

10 g sody oczyszczonej

200 g masła roślinnego lub margaryny

4 jajka

1/3 szklanki miodu

2 łyżki przyprawy korzennej (dałam 3 łyżki)

3 łyżki kakao (nie dodawałam)

Margarynę , cukier puder i miód ucieramy na gładką masę.

Gdy masa jest jednolita dodajemy jajka.

W osobnej misce mieszamy mąkę, mielone orzechy, sodę, przyprawę korzenną i kakao. Sypkie produkty stopniowo dodajemy do masy jajecznej i mieszamy mikserem na wolnych obrotach. Wymieszane ciasto jest luźne.

Zawijamy ciasto w folię spożywczą i wkładamy na noc do lodówki (dałam na 4 godziny do zamrażalnika i też było dobrze). Przy wałkowaniu podsypujemy mąką, ciasto jest elastyczne i daje się bardzo cienko wałkować .

Pierniczki można piec na drugi dzień – ciasto nie wymaga leżakowania. Pierniczki pieczemy 6 – 8 minut w temperaturze około 200 stopni.

Kuchnia Świąteczna 2009

Biscotti Regina – ciasteczka sezamowe

Ciasteczka sezamowe są takie akurat do popołudniowej herbaty – słodkie, kruche i w formacie „na raz”

Przepis pochodzi z Rodziny Soprano książki kucharskiej opracowanej przez Artiego Bucco

Cytuję za książką, wstawiając swoje uwagi

Składniki:

1/3 szklanki mleka ( u mnie wyszło mniej)

1 1/2 szklanki sezamu (wyszło mniej)

3 szklanki mąki

3/4 szklanki cukru (jeśli ktoś nie przepada za zbytnią słodkością radzę zmniejszyć ilość do 1/2 szklanki lub nawet jeszcze mniej)

3 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia ( ja dałam 2 1/2  łyżeczki)

1/2 łyżeczki soli

225 gram masła o temperaturze pokojowej

2 duże jaja o temperaturze pokojowej

łyżeczka esencji waniliowej (dałam aromat migdałowy)

łyżeczka otartej skórki pomarańczowej (dałam więcej)

Piekarnik nagrzać do 180°C (piekłam w termoobiegu) Dwie duże blachy do pieczenia smarujemy masłem i posypujemy mąką (u mnie papier do pieczenia)

Mleko wlewamy do płytkiej miseczki, ziarna sezamowe rozsypujemy na woskowanym papierze (radzę nie używać od razu całej porcji mleka i ziaren, tylko w razie potrzeby dodawać)

W oddzielnym naczyniu łączymy jaja, esencję i skórkę pomarańczową. W dużej misce mieszamy mąkę, cukier, proszek do pieczenia oraz sól. Ustawiamy mikser na wolne obroty; do mąki dodajemy po kawałku masło, potem masę jajeczną.

Z przygotowanego ciasta odrywamy kawałki piłeczki golfowej (radzę mniejsze) i formujemy z nich ruloniki. Każdy zanurzamy w mleku i obtaczamy w sezamie. Układamy na przygotowanej blaszce w odległości 2,5 cm jedno od drugiego i lekko spłaszczamy.

Pieczemy 25-30 minut (u mnie wystarczyło 20 minut), potem studzimy na blaszce przez 10 minut, wreszcie przekładamy na kratkę do całkowitego wystygnięcia.

Przechowujemy w szczelnym pojemniku.

Gnieciuch kociewski

Ciasto, które prawdopodobnie zagości na naszym wigilijnym stole, powód pięknie pachnie i można je zrobić nawet miesiąc przed konsumpcją, co w okresie około bożonarodzeniowym jest wynalazkiem wręcz genialnym

pict1029-copy1

Gospodynie kociewskie piekły gnieciucha w grudniu, żeby po Sylwestrze mieć świeże ciasto dla gości

przyznaję, że miałam wiele obaw przed pieczeniem, ale do odważnych świat należy

przepis został podany, w Kociewskiej Książce Kucharskiej  Andrzeja Grzyba przez panią Mieczysławę Cierpioł z Gospodarstwa Agroturystycznego CIS

ciasto w smaku łączy ze sobą keks i babkę do tego jest bardzo kruchutkie i zapychające

składniki:

0,5 kg mąki

20 dag cukru (można dac mniej)

25 dag zmielonego twrogu (ja nie mieliłam)

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia (w oryginale paczuszka)

cukier wanilinowy (opakowanie 16 gram)

2 jaja

15 dag masła

5 dag smalcu wieprzowego

szczypta gałki muszkatołowej

szczypta soli

bakalie, dużo bakalii, tak po 10 dkg każdego rodzaju- co kto lubi – w oryginale: rodzynki, orzechy, jabłka suszone, śliwki suszone, skórka pomarańczowa, u mnie: brak skórki pomarańczowej i suszonych jabłek za to suszone morele i żurawina

olejki – w oryginale rumowy, cytrynowy i migdałowy, stwierdziłam jednak, że chyba za dużo tego dobrego i zostałam tylko przy rumowym

wszystkie składniki należy zagniatać tak długo, dopóki ciasto nie przestanie lepić się do rąk, u mnie robot odwalił całe to niewdzięczne zadanie, ja w tym czasie wysmarowałam keksówkę masłem i wysypałam mąką

zagniecione ciasto rozłoży równomiernie w foremce i piec około 45 minut

po upieczeniu, jeszcze gorące grubo posmarować masłem i grubo obsypać cukrem pudrem

po tych zabiegach, nadal gorące, owinąć w ściereczkę i folię spożywczą, odstawić na tydzień

ciasto podobno może stać nawet miesiąc, więc może sobie spokojnie czekać na niespodziewnych gości 🙂